piątek, 27 grudnia 2013

It was better to die 'neath an Irish sky...

Jeżeli chodzi o Irlandię i jej kulturę, to bardzo często trzeba sięgać do historii, gdyż jest ona głównym punktem odniesienia wielu utworów.
Irlandia przez 750 lat nie była osobnym, niepodległym krajem (1171 - 1921). Panowali w niej Brytyjczycy, którzy (rzecz ujmując) "nie lubili się" z Celtami, właściwie od początku współistnienia obu narodów. Wybuchały różne powstania, jednak najważniejsze rozpoczęło się 24.04.1916 w Dublinie i trwało 6 dni (do 30.04). Jest ono nazywane Powstaniem Wielkanocnym (Easter Uprising), z racji święta, w którego trakcie wybuchło. Zakończyło się ono klęską, jednak miała zwycięski odgłos, ponieważ Irlandczycy zaczęli popierać bojowników (IRA, Sinn Fein, IRB) i w 1921 kraj odzyskał niepodległość.
Jednak głównym tematem jest pewna ballada, opowiadająca o tym horrorze i bohaterskiej walce Irlandczyków, nazywa się ,,Foggy Dew" (Mglista Rosa). Opisuje ona w poetycki sposób to, co na ulicach Dublina działo się 6 dni...
Niżej najlepsza moim zdaniem wersja utworu, z fragmentami filmu ,,Michael Collins", który także gorąco polecam.

Tekst oryginalny:

It was down the glen one Easter morn to a city fair rode I
There Armed lines of marching men in squadrons passed me by
And no fife did hum nor battle drum did sound it's dread tatoo
But the Angelus bell over the Liffey swell rang in through the foggy dew

Right proudly high in Dublin Town they hung out the flag of war
It was better to die 'neath an Irish sky than at Sulva or Sud El Bar
And from the plains of Royal Meath strong men came hurrying through
While Britannia's Huns, with their long range guns sailed in through the foggy dew

'Twas England bade our wild geese go that small nations might be free
But their lonely graves are by Sulva's waves or the shore of the Great North Sea
Oh, have they died by Pearse's side or fought with Cathal Brugha
Their names we will keep where the fenians sleep 'neath the shroud of the foggy dew

But the bravest fell, and the requiem bell rang mournfully and clear
For those who died that Eastertide in the springing of the year
And the world did gaze, in deep amaze, at those fearless men, but few
Who bore the fight so freedom's light might shine through the foggy dew
Tłumaczenie:

A było to w wąwozie, wielkanocny świt 
Do miasta na jarmark zdążałem. 
Gdy harde linie zbrojnych mężów 
Szły mimo, oddział za oddziałem. 
Nie ozwały się dudy, ni żaden werbel 
Nie zagrzmiał tam wniebogłosy. 
Za to dzwon Aniołów nad miasteczkiem Liffey 
Rozdzwonił się wśród mglistej rosy. 

Wysoko i dumnie nad miastem Dublinem 
Wiatr szarpnął wojennym sztandarem. 
Lepiej umierać pod irlandzkim niebem 
Niźli Suvlą czy pod Sud el Barem. 
I z równin hrabstwa Meath królewskiego 
Ruszyły zastępy za ciosem; 
Zaś brytyjskie szczury i ich ogniste rury 
Nadciągnęły przez mglistą rosę. 

Noc czarna zapadła, lecz szczęk karabinów, 
Wlał w serca Albionu zwątpienie. 
Wśród ściany stali, ogniste jęzory 
Błyskały jaskrawym płomieniem. 
Żarliwa nad każdym ostrzem modlitwa, 
Irlandio, by syn twój zwyciężył! 
Gdy świt dojrzewał, sztandar wciąż powiewał 
I w mglistej rosie się prężył. 

Anglicy nam chłopców z domu zabrali, 
Kraj mały być może swobodnym. 
Choć groby samotne ciągną się pod Suvlą, 
I Morza Północnego szarym brzegu chłodnym. 
Czcimy ich, jakby za Pearse'a padli 
Za Cathal Brughę zginęli. 
A serca ich tkwią, gdzie Fenianie śpią, 
Na z mglistej rosy pościeli. 

Padli w boju dzielni, a ponury dzwon 
Bił, żałobny i wzniosły 
Za tych, co zginęli podczas tej niedzieli 
Na samym progu wiosny. 
I zamilkł świat, i w podziw wpadł 
Dla tych, co w jedną z wiosen 
Dowiedli łatwo, że swobody światło 
Lśnić może przez mglistą rosę. 

Powrotną drogą wracałem wąwozem, 
Z żalem ściśniętym sercem 
Rozstałem się wtedy z walecznymi ludźmi, 
Których nie ujrzę już więcej. 
Lecz tam i sam wędruję w snach, 
I za Was swe modły niosę, 
Z niewoli zbiegli, chwała Wam, polegli, 
Co padliście w mglistą rosę.


* Albion - poetycka nazwa Anglii

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Twas in the merry of May...


Pewnego pięknego maja wyruszyłem z domu,
Czym dziewczynom z Tuam prawie złamałem serca,
Pożegnałem drogiego tatę, pocałowałem drogą mamę,
Wypiłem piwa kroplę, by smutek i łzy otrzeć
I dalej, kukurydzę żąć, opuszczam swój rodzinny dom,
Wystrugałem kij ze śliwy na duchy i gobliny;
Kupiłem buty okazałe, by na bagnach stukotały
I psiska odstraszały na skalistej drodze do Dublina.

A więc tak, pewien wędrowiec w maju wyruszył do Dublina, niestety, dziewczęta były zawiedzione, że ten zacny chłopak poszedł w dal. Pożegnał się z rodzicami, zrobił sobie kijka (kiedyś jeszcze wierzono mocno w przesądy). Kupił specjalne buty, żeby na bagnach dzikie psy go nie dopadły.

1, 2, 3, 4, 5,
Goń zająca w dół skalistej drogi
I aż do Dublina, Whack follol de rah !



Swoista metafora, tu bardziej chodzi o śpiewny refren. Mowa dalej o drodze do Dublina. "Whack folol de rah" to naśladowanie instrumentu, dźwięczne, jest to czasami obecne w muzyce Irlandzkiej, a także szkockiej.

W Mullingar tej nocy rozprostowałem nogi zmęczone,
Ruszyłem następnego ranka wcześnie i radośnie,
Łyknąłem kroplę czystej, by nie zbrakło sił.
Tak robi każdy Irlandczyk, gdy wie, że będzie pił.
Uśmiechy dziewcząt widzę, ich twarze roześmiane
Na mój niezwykły widok, aż chcesz od tego płakać.
Spytały czy nie chcę pracy, jakiej żądam płacy,
Już prawie miałem dość tej skalistej drogi do Dublina.

Mullingar leży w centrum kraju, jakieś 80km od Dublina. Po całkiem miłej nocy ruszył w dalszą podróż. Żeby miał siły, to wypił jakieś whiskey. Idąc napotykał piękne dziewczyny, które chciały go zatrzymać. Ta droga powoli go męczyła.

1, 2, 3, 4, 5,
Goń zająca w dół skalistej drogi
I aż do Dublina, Whack follol de rah ! 

W Dublinie się zjawiłem i myślę, byłaby szkoda,
Tak szybko się pozbawiać widoku naszej stolicy
I zrobiłem sobie spacer pośród świateł miasta;
Mój tobół ktoś mi skradł w miłym sercu miejscu.
Coś zaświtało mi, gdy spojrzałem za siebie,
Nie widzę tobołka na mym kijku chwiejnym
Gdy pytam o huncwota, to słyszę, że mój akcent z Connaught
Nie jest zbyt szykowny na skalistej drodze do Dublina.

W końcu nasz bohater dotarł do celu. Chciał bardzo napawać się widokiem stolicy, więc sobie zrobił spacer ulicami miasta. Ktoś ukradł mu bagaż. Dowiadujemy się, skąd jest nasz wędrowiec, mianowicie z Connaught (zachód kraju). Pytając o złodzieja, miejscowi rozpoznają obcy akcent i nie są mu zbyt przychylni. To tak samo jak Śląsk i Podhale, dwa odmienne rejony.



1, 2, 3, 4, 5,
Goń zająca w dół skalistej drogi
I aż do Dublina, Whack follol de rah !

Uciekłem stamtąd szybko, mój duch mnie nie zawodził,
Przybiłem do przystani, gdy okręt już odbijał,
Kapitan do mnie warknął, że miejsca dla mnie nie ma,
Lecz gdym wskoczył na pokład, znalazła się kabina.
W ładowni pośród świń, płatałem krzepko figle,
Odstawiłem kilka tańców, woda bulgotała dokoła,
Jak wypłynęliśmy z Holyhead, to wolałem już umierać
A jeszcze lepiej, być znów na kamienistej drodze do Dublina.

Po niemiłych przeżyciach udał się do portu i szybko wskoczył na statek. Ledwo znalazł w nim miejsce, pośród świń. Gdy potem wypłynęli z Holyhead (zachodni kraniec Walii), to nie wytrzymywał, że aż się stęsknił za ciężką drogą do Dublina.

1, 2, 3, 4, 5,
Goń zająca w dół skalistej drogi
I aż do Dublina, Whack follol de rah !

Chłopcy z Liverpoolu, gdy bezpiecznie przybiliśmy,
Wyzwali mnie od głupców, nie mogłem tego zdzierżyć.
Krew już we mnie wrze, traciłem panowanie;
Biednych chłopców z Erin tak zgrzebne szkalowanie,
Więc krzyczę "Do mnie, wiara!" i wywijam lagą.
Chłopcy z Galway byli nieopodal i widząc me położenie
Z głośnym "hurra!" dołączyli do burdy.
Szybko oczyściliśmy sobie skalistą drogę do Dublina.

Dotarł do Liverpoolu. Jako obcego, miejscowi go wyzywali i już nie wytrzymał, bo także jego towarzyszy podróży z Irlandii obrażali. Zaczął ich bić kijem z 1 zwrotki. Dowiadujemy się, że pochodzi konkretnie z Galway, stolicy Connaught. Na spokojnie potem wyruszył znów do Dublina

1, 2, 3, 4, 5,
Goń zająca w dół skalistej drogi
I aż do Dublina, Whack follol de rah !



środa, 4 grudnia 2013

Dziwne irlandzkie dudy...

Fachowo mówiąc te "dziwne dudy" to Uilleann Pipes. Można powiedzieć że są to "łokciowe dudy", gdyż bardzo ważny w grze na tym instrumencie jest łokieć.


 Grane na nim melodie są bardzo barwne, melodyczne, zróżnicowane. Można zagrać 2 oktawy, co da się często usłyszeć. Wiele utworów jest granych za jego pomocą.

Warto pokazać kilka utworów, w których UP występuje.
Zacznijmy od Foggy Dew:



Star of The County Down:


O'Neill March (Ui Neill Marschlua):


O'Sullivan March:


piątek, 29 listopada 2013

"That's the gem of Ireland's crown"

Pieśni, piosenki i ballady irlandzkie są wielotematyczne. Dość ciekawie ujmowanym jest miłość, zakochanie i piękne kobiety. W tradycji często się je przyrównuje to sił nadprzyrodzonych (nimfy, wróżki, boginki). Wbrew pozorom ideał irlandzkiej dziewczyny/kobiety to nie ruda i piegowata, ale z ciemnym blondem lub odcieniami brązowej barwy włosami, o dość łagodnej cerze. Pewna bardzo piękna Irlandka, Rosie McCann z Bann została opisana w piosence ,,Star of The County Down"